Aplikacje

Things

Jedyne miejsce na zadania. Reszta systemu nie dotyka listy todo.

Przez lata testowałem Todoist, Reminders, Notion, TickTick i kilka innych. Wracałem do Things, bo nie wymaga ode mnie projektowania systemu. Otwieram, widzę listę, robię następny krok.


Jedna lista, zero tagów na start

Nie zaczynam od struktury. Mam Inbox, Today i kilka obszarów: Praca, Dom, Osobiste. Nowe zadanie ląduje w Inbox. Raz dziennie przerzucam je tam, gdzie trzeba, albo usuwam.

Nie dodaję tagów, dopóki nie mam powodu. Tag to kolejna decyzja. A ja buduję system pod mniej decyzji, nie więcej.


Today to nie plan dnia

Today w Things to nie kalendarz. To krótka lista rzeczy, które realnie ruszę dziś. Jeśli coś tam leży trzeci dzień z rzędu, to sygnał: albo robię, albo wyrzucam.

Nie planuję całego dnia w aplikacji. Planuję jeden następny krok.


Dlaczego nie Notion ani Obsidian

Notion i Obsidian zostają do notatek i projektów. Zadania trafiają tylko do Things. Jedna zasada: jeśli to coś do zrobienia, nie zapisuję tego w notatniku.

Ta granica uratowała mi głowę. Wcześniej każde zadanie było pytaniem: gdzie to wpisać?


Kiedy to nie dla Ciebie

Jeśli lubisz budować rozbudowane workflow w jednym narzędziu, Things będzie za proste. Jeśli potrzebujesz współpracy zespołowej, też nie.

Dla mnie to plus. Chcę aplikacji, która znika po otwarciu.